|
Finanse
|
Pieniądz to szczególny rodzaj towaru pełniący funkcję wygodnego wymiennika rozmaitych produktów i usług oraz przechowywania wartości. Jego emisja z wiadomych względów pozostawała domeną władców w poszczególnych krajach. Ci zaś bardzo często wykorzystywali swój przywilej do osobistego bogacenia się, co pociągało za sobą negatywne skutki ekonomiczne.
Na przestrzeni dziejów rolę pieniądza pełniły przede wszystkim metale szlachetne – głównie złoto i srebro. Jak wiadomo – kruszców tych nie da się wytworzyć. Liczni alchemicy spędzali niekiedy całe życie na poszukiwaniach tak zwanego kamienia filozoficznego mającego zamieniać ołów w złoto, ale próby te okazały się daremne. Tak więc aby zdobyć złoto czy srebro – trzeba je po prostu wydobyć z ziemi, a wcześniej znaleźć złoża. W każdym razie prawo bicia monety przysługiwało jedynie oficjalnym organom państwa. Przez wieki zresztą poszczególni władcy emitowali własny pieniądz i najczęściej widniał na nim właśnie wizerunek króla, księcia czy cesarza.
Jak już była na początku mowa – niejednokrotnie zdarzało się jednak celowe psucie pieniądza. Nieważne czy odbywało się to ze świadomością praw ekonomii, czy nie – kiedy w państwowym skarbcu brakowało jakiejś sumy – po prostu dodawano do srebra lub złota domieszki pospolitych medali. Pieniądz tracił więc na wartości, co prowadziło do zjawiska inflacji i ubożenia społeczeństwa. Na dłuższą metę takie działania były w stanie doprowadzić do tak zwanej ucieczki od pieniądza, a nawet kryzysu gospodarczego. Wbrew dogmatom niektórych szkół ekonomicznych – polityka monetarna ma bowiem znaczny wpływ na przepływy kapitału i decyzje podejmowane przez obywateli. Emitent wypuszczając do obiegu pewną (nadmiarową) ilość świeżo wykreowanego pieniądza czerpie z tego procederu bezpośrednie korzyści. Może on kosztem jedynie produkcji środków płatniczych nabyć określoną ilość dóbr czy usług. Osoby, które otrzymują ten pieniądz również go wydają, a dodatkowa wartość rozchodzi się jak fala jednocześnie powodując spadek ogólnej siły nabywczej określonej waluty.
Jednym z najbardziej perfidnych sposobów ogołacania ludności z ich oszczędności była powszechna wymiana pieniądza. Przykładowo dotychczasowe srebrne monety posiadały 80% zawartości srebra. Nowe natomiast tylko 40%, trzeba było jednak dokonać wymiany. Na tej operacji władca zyskiwał dużą ilość srebra. Oddawał ludziom taką samą ilość monet, ale z mniejszą zawartością cennego kruszcu, a sam posiadał do dyspozycji pewną liczbę monet nowo wytworzonych. Nic więc dziwnego, że waluta ulegała szybkiej dewaluacji niszcząc gospodarkę.
Dziś nie ma już standardu złota czy srebra, a pieniądz jest całkowicie fiducjarny. Oznacza to, że jego wartość nie ma odbicia w szlachetnych kruszcach czy jakimkolwiek namacalnym dobru ekonomicznym, ale jest całkowicie umowna. Na świecie banki i rządy nadal psują swoje waluty. Najlepszym przykładem może być tu Zimbabwe, gdzie płaci się całymi plikami banknotów, które z kolei osiągają kosmiczne nominały. Psucie pieniądza nie jest jednak domeną wyłącznie kacyków rządzących jakimiś republikami bananowymi, ale także „poważnych” rządów. Nie można nie wspomnieć o dolarze amerykańskim i działalności Rezerwy Federalnej (FED), która jak szalona drukuje dolary. Jako, że dolar jest światową walutą rezerwową i jedynym pieniądzem dopuszczonym w rozliczeniach za ropę – USA mogą eksportować inflację i dewaluować „zielone” poza swoimi granicami.
Tak więc mimo upływu czasu – pokusa psucia pieniądza okazuje się zbyt wielką pokusą dla większości rządów, a takie działania nie prowadzą do niczego dobrego. Zamiast stabilnej waluty mamy inflację i cykliczne kryzysy, a na znacznych zawirowaniach najbardziej cierpi zawsze najmniej posiadająca część społeczeństwa.
|